Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gary. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 maja 2014

Gar nie taki straszny. Znów.

Jednym z założeń na rok 2014 było nauczyć się gotować z przyjemnością i zjadliwie. W związku z tym przyobiecałam sobie przyrządzić 5 potraw kuchni polskiej.

Pierwsze były ruskie.

Kolejna jest zupa grzybowa wg. przepisu mojej babci. Gotowałam ją już drugi raz. Jest przepyszna! 

Kurczak + wołowinka + włoszczyzna + melon... 
Przy okazji stan kuchni...
Gotuję bulion!
Ciąg dalszy naszej kuchni.
Bulion bulgotał powolutku ponad 4 godziny...
Wreszcie :)

czwartek, 12 grudnia 2013

Lutefisk. Święta czas zacząć.

Podstawą norweskiej kuchni jest drewno i ryba.
Legendarną, acz niezbyt popularną potrawą świąteczną w Norge jest lutefisk. Przepis na lutefisk jest prosty i odrażający. Potrzebna jest suszona ryba (dorsze z Lofotów), ług* i woda. Potem boczek, zielony groszek, ziemniaki.
Suszoną rybę maczamy w ługu* aż zmięknie.
Potem płuczemy w wodzie aż nie będzie toksyczna.
Zapiekamy.
Podajemy z ziemniakami z wody i papką ze zmiażdżonego groszku. Posypujemy wszystko smażonym boczkiem. Enjoy.

Do lutefisk podajemy akevit. To obleśna w smaku norweska świąteczna wóda. Pomysł jest taki, że łączysz dwie naprawdę obleśne rzeczy, ale obie kojarzą ci się ze Świętami, rodziną i dobrą zabawą, więc zaczynasz je lubić. No i akevit bardzo szybko idzie do głowy.

* nie to nie jest błąd, chodzi wodny roztwór zasady, czyli to, z czego np. robi się mydło.

Przy okazji Drodzy Czytelnicy podziwiać mogą moją kuchnię. Segregujemy odpady do 6 pojemników i mamy pudło z hodowlą robaków na ryby. Apetycznie i praktycznie.

Od początku wiedziałyśmy, że to będzie ciężkie. Uzbroiłyśmy się w alkohol.

Jest klar. Nie maczałyśmy dorsza w wodnym roztworze zasady. Kupiłyśmy takiego, który jest gotowy do włożenia do piekarnika.
Tak wygląda na surowo.

Hanne odcedza norweskie ziemniaki
Mmmmm jami. Zapieczona śmierdząca galareta z ryby :)
Tak to wygląda u Danuty w domu.
A tak w restauracji
Robimy też inne rzeczy. Forekal czyli baranina z kapustą.
Ja zawsze cieszę się na mięso :)

środa, 20 marca 2013

Gar nie jest wrogiem

Ponieważ już wkrótce rozpocznie się era sielskiego życia prawie-rodzinnego i taplania się w domowej miłości, czas oswoić się z kuchnią. Ktoś (gratuluję poczucia humoru) podarował mi pod choinkę książkę kucharską. To nie był pierwszy raz. Wnioskuję, że otoczenie chce zagodnić mnie do garów.

Zainspirowana działaniami moich gości sprzed tygodnia, postanowiłam powtórzyć spektakularny sukces z zupą cebulową. Bez wina nie wychodzi tak samo (wino wlewane do gardła, nie do zupy - choć tak jest w niektórych przepisach...), ale też jest niezła!

Rabin, dziękuję za przepis. Starałam się podążać za Twoim przykładem, jak tylko mogłam.

Przepis idzie tak:
- 800 cebul (ja użyłam 6),
- H2O,
-  kostki rosołowe z wołowe lub bulion,
- boczek,
- czosnek,
- liść laurowy, tymianek, sól, pieprz, cukier,
- grzanki (ja miałam krakersy),
- ser mozarella lub inny do posypania,
- śliwki w czekoladzie. 

Składniki w pełnej okazałości (te małe brązowe to śliwki w czekoladzie, nieodłączny element obiadu)

Proces wygląda następująco:
Po pierwsze, należy schować śliwki na najwyższej półce, żeby nie zjeść ich przypadkiem przed obiadem. Następnie należy podsmażyć boczek pocięty w kosteczki i wrzucić go do grzejącego się bulionu. Niezbyt drobno posiekaną cebulę smażyć długo i namiętnie na małym ogniu, dodając cukru. Cebula ma być słodka, miękka i szklista. Gdy już taka jest, wrzucamy ją do bulionu. Należy zaznaczyć tutaj, że to smażenie może potrwać i pół godzinki, warto więc mieć ze sobą dobrą książkę lub wyborowe towarzystwo. Do zupy dodajemy przyprawy: sól, pieprz, liść laurowy. Posiekany drobno czosnek (lub przeciśnięty przez praskę) podsmażamy z tymiankiem w małym tygielku. Dorzucamy do zupy. Trzymamy jeszcze kilkanaście minut na średnim ogniu, żeby wszystko się przegryzło. Podajemy posypane grzankami i serem. Rabin, w swym wyrafinowaniu, poleca zapieczenie tak podanej zupy (zwróćcie uwagę, że ser trzyma się na grzankach i tworzy zapieczoną skorupkę nad zupką - sprytne!). Ja, w swojej prostocie, wrzucam starty ser wprost do miski i wyjadam go za pomocą krakersików.
Na deser podajemy polskie śliwki w czekoladzie od mamy. Wtedy zupa smakuje najlepiej!

Przy gotowaniu rodzi się brud i bałagan...