Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lutego 2015

Hemsedal po raz pierwszy

Ostatni weekend spędziliśmy w Hemsedal, norweskim kurorciku narciarskim. Norweskie kurorty nie sa z zasady duże.
Hemsedal leży w pół drogi między Bergen a Oslo, w okolicach Gjejlo (co dla niektórych czytelników brzmi znajomo).
Wybraliśmy sie we trójkę: ja, Frenchy i Tim. Szczęśliwie Tim ma samochód,  a do tego zamontowal trumnę dachowa, wiec mogliśmy sobie pozwolic na bagażowe szaleństwa. Czyli bałagan.
Było zimno (-9), dużo śniegu, dużo modnych do bólu Norwegów w kartkach za 4k złotych.
Dla Frenchego to był pierwszy raz na nartach i był bolesny.
Dla mnie było fajnie.
Tim spędzał większość czasu poza trasą z bandą przemiłych Szwedów.
Za tydzień powtórka :)

Tim i ja na tle naszego mikrodomku
Frenchy i Tim
Tim. W tle stok i Frenchy (gdzies tam).
Chatka marzen. I ARCHITEKTURA.
Frenchy, Tim i ja z czyms bialym na nosie i w okropnej czapce!
Wojownicy.
Frenchy wciaz zywy.

wtorek, 20 maja 2014

Dokąd można dolecieć z Oslo

Na tytułowe pytanie odpowiedzieć można następująco - do Zadaru. Postanowiłam odwiedzić Magdę w Chorwacji, ale z Oslo dolecieć tam można tylko na wybrzeże. Zdecydowałyśmy się na Zadar, gdzie mieszka jej koleżanka Bianka. 

Welcome to Zadar...
Łatwo dorobić się nowych przyjaciół gdy masz talerz pełen ryby...
Norweske święto narodowe obchodziłyśmy od śniadania :)
W drodze na wyspy!
Tak wygląda Zadar od strony morza :)
Wreszcie koniec krzaków.
Nocne zwiedzanie nocnych atrakcji. Instalacja artystyczna w ogniw fotowoltaicznych.
Krzaki.
Tak wygląda się na wakacjach :)
Magda
Ja
Bianka

piątek, 2 maja 2014

Porzadki w biurze

Juz prawie przyszla wiosna, wiec zabralismy sie za robienie porzadkow w biurze. Wyrzucilismy chyba ze 30 kartonow makulatury. Teraz jest tak pusto… ze mamy nawet echo.
 
Moje miejsce pracy. Zaraz wszystko stad zniknie :)

niedziela, 8 grudnia 2013

I na dowód, że wciąż jestem kulturalną osobą

Ja sama zaczęłam już w to wątpić, ale jednak jestem wciąż kulturalną osobą. By samej to sobie udowodnić poszłam w piątek do opery. Niezupełnie była to opera, nie był to balet, było to kabaretowe przedstawienie, ale wciąż w budynku opery, więc zaliczone jako kultura bardzo wysoka.

Wycieczka odbyła się w towarzystwie Zbyszka, którego to niektórzy z Czytelników znają z wydziału, albo przynajmniej powinni znać.

Dziś byliśmy też w ogrodzie botanicznym, żeby nie było, że siedzimy na kanapach.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Zbyszka.
Wnętrze opery. Dobra zabawa.
W operze świetnie mogą bawić się też dzieci. Wypolerowana marmurowa podłoga = ślizgawka :)

środa, 4 września 2013

Kotki i kąpiele w morzu

... czyli sens życia w Oslo i na emigracji.

Ponieważ, jak mówią niektórzy (nie żartuję, naprawdę tak mówią): mieszkam w zimnym drogim kraju, nie mam niczego i nie mam nawet chłopaka, to generalnie sama czasem się zastanawiam, jaki sens ma moje życie. Ten weekend przypomniał mi o kilku rzeczach: małe kotki, relaks nad morzem i wydawanie pieniędzy (dużo pieniędzy, nie takie tam na bułki i marchewkę).

O ile pierwsza (1.) wprawia mnie w stan euforii, druga (2.) błogiego spokoju i pogodzenia ze światem, trzecia (3.) wywołuje drgawki. Zwłaszcza, że wiązała się z wymianą przedniego hamulca w moim boskim rowerze i była spowodowana moją własną głupotą. Dlatego będę rozwodzić się tylko nad dwoma pierwszymi, a potem pójdę jeść czekoladę na pocieszenie.

1. Moja koleżanka z kursu norweskiego jest idealnym przykładem osoby, która tworzy swoje życie, jakby układała puzzle albo budowała coś z klocków. Kawałek po kawałeczku jest coraz piękniej. Teraz właśnie przyszedł czas na kolejny kawałek układanki - małego kotka. Ofelia ma co prawda kłopoty z żołądkiem i strasznie pruka, ale nie widać tego na zdjęciach:


2. Ja ostatnio nieco rozwaliłam swoją życiową układankę (przy okazji - rozwaliłam też moje piękne białe okulary), no i muszę znaleźć nowe mieszkanie, ale oddaję się małym przyjemnościom - kąpiel na Tjuvholmen :) i branżowa prasa.


Plus porcja niezwiązanych tematycznie foticzek:

pan ma na nogach wiadra od mopa zamiast kaloszy :)
kot sąsiadów, którego nic nie obchodzę
... i który ode mnie ucieka!
wyborcza kiełbasa prawicy

piątek, 30 sierpnia 2013

Dramatyczne wspomnienia z Warszawy

Polska jako kraj drugiego świata + Warszawa jako stolica. To już miesiąc mija od mojej wizyty w stolicy Polski i dopada mnie szalona tęsknota, a po nocach męczą niesamowite sny o Pałacu Kultury.

W ramach foticzki z nowej warszawskiej architektonicznej perełki czyli Muzeum Historii Żydów. Miało być pięknie, wyszło, jak widzicie. Musicie ocenić to wszystko sami, bo ja nie dam rady. Możecie się tam wybrać (przynajmniej ci, którzy nie zostali emigrantami i rezydują nad Wisłą) i poznać dzieło Rainera Mahlamäkiego.

Tymczasem na stronie Muzeum przeczytać można: Prace nad najpiękniejszym budynkiem użyteczności publicznej w Warszawie zostały zakończone w styczniu 2013 roku. Budynek, realizowany według projektu fińskiego architekta Rainera Mahlamäkiego, ma 12,8 tys. m2 powierzchni użytkowej. Jedną trzecią zajmie wystawa główna, której otwarcie planowane jest w 2014 roku. Pozostałą część – wystawy czasowe, wielofunkcyjna sala: audytoryjna, kinowa i koncertowa, sale projekcyjne i warsztatowe, restauracja i kawiarnia. Budowę, finansowaną ze środków m. st. Warszawy oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zrealizowała firma Polimex-Mostostal.

Pytania do Czytelników:
1. Czy to naprawdę najpiękniejszy budynek użyteczności publicznej w Warszawie? Czy ktoś tam nie przewraca się w grobie przez to sformułowanie? I kto mógłby to być?
2. Może jednak jest jakiś piękniejszy budynek użyteczności publicznej w Warszawie?
3. Czy o gustach można dyskutować?
4. Gdzie są granice przyzwoitości/ skromności i zdrowej samokrytyki?

Smakujcie ARCHITEKTURĘ Moi Drodzy (foticzki od Danuty z jej cudownego telefonu - jak u każdego porządnego bloggera z prawdziwego zdarzenia):

* od razu napiszę, że ostatnie zdjęcie jest najlepsze :)

uważajcie na niewidomych
Przy okazji oznajmiam, że kupiłam bilety na Święta :)
Pamiętajcie, że Autorka jest ciekawa, co u Was!