niedziela, 8 grudnia 2013

I na dowód, że wciąż jestem kulturalną osobą

Ja sama zaczęłam już w to wątpić, ale jednak jestem wciąż kulturalną osobą. By samej to sobie udowodnić poszłam w piątek do opery. Niezupełnie była to opera, nie był to balet, było to kabaretowe przedstawienie, ale wciąż w budynku opery, więc zaliczone jako kultura bardzo wysoka.

Wycieczka odbyła się w towarzystwie Zbyszka, którego to niektórzy z Czytelników znają z wydziału, albo przynajmniej powinni znać.

Dziś byliśmy też w ogrodzie botanicznym, żeby nie było, że siedzimy na kanapach.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Zbyszka.
Wnętrze opery. Dobra zabawa.
W operze świetnie mogą bawić się też dzieci. Wypolerowana marmurowa podłoga = ślizgawka :)

Na dowód, że mam gdzie mieszkać

Wszyscy wiedzą, że się przeprowadziłam, ale niektórzy wątpią, że mam dach nad głową.
Więc się pochwalę.

Nasza chata po pierwszych opadach śniegu. Moje okna to drugie i trzecie od lewej na górze.
Mój ulubiony widok w Oslo. Widok z mojego łóżka :)
Park wzdłuż rzeki
Tutaj spaceruję (hopp i det = wskocz w to).

Tutaj też spaceruję!!!

wtorek, 19 listopada 2013

BCN

Ponieważ jest zimno i dziadowsko, czas powrócić wspomnieniami do momentu, kiedy w Oslo było zimno i dziadowsko, a w Barcelonie 28 stopni + słońce + radosne dziewczyny + jeden radosny chłopak + sangria + masa dobrego żarcia.

To był wrzesień.
Morze było masakrycznie brązowe z pianką.
Cały czas chodziłam w moich ulubionych japonach (Paweł, jeśli chcesz, możesz je przejąć i reanimować pod skałą... :) ).
Nie pokazuję zdjęć z atrakcji turystycznych, bo i tak wszyscy wiedzą, jak wyglądają. Poza tym głównie jedliśmy i siedzieliśmy na plaży, więc i tak muszę tam wrócić, żeby obejrzeć wszystkie te zabytki nieco dokładniej.

Oto fotorelacja:



Można zjeść katalońską flagę

Beton

Nie omieszkałam odwiedzić kilku szpitali

5 E za wstęp. Mies przewraca się w grobie? A może nie.

H2O to podstawa :) Przeszłyśmy przez całe miasto.

Miro zadziwia detalami

Chinatown

Grafiti

Gigantyczny niepuszysty niemięciutki kotek

Tylko 5 E (zaoszczędzone na pawilonie Miesa)

:)

Krewni i znajomi królika pozdrawiają!

Mmmm :)

Yes yes yes

Yes! (czy Drodzy Czytelnicy potrafią powiedzieć, co to za organy?)

Chocolate + małe kalafiorki

Źródło radości i wszelkiej szczęśliwości.

Nie mogło obyć się bez ulewy

Danuta + Miro

3 królewny

Nie poddajemy się, zwiedzamy

Anne pokazała nam swój mały aparacik

Danuta + Barcelona

Idziemy nad morze!!!

Prawie jak wakacje...

Oczywiście najwięcej czasu spędzaliśmy na jedzeniu.

Anna jadła błoto :)

A Katrin morskie robaczki

Menu antykryzysowe

Ulubiony detal z BCN :)


A potem wróciłam do Oslo i było już tylko zimniej i mokrzej. Za to mogłam skąpać się w ropie naftowej i powdychać nieco gazu.
Pozdro zza małej wody!