piątek, 10 stycznia 2014

Od wczoraj kazdy Norweg jest milionerem

Przynajmniej w teorii.

Oil platform

Co roku Norwegia ma nadwyzke budzetowa. Oszczednosci siegnely niedawno tyle, ze gdyby rozdzielic je po rowno miedzy obywateli Norge, kazdy dostalby ponad milion koron.

Gratulujemy Norwegom.

czwartek, 12 grudnia 2013

Lutefisk. Święta czas zacząć.

Podstawą norweskiej kuchni jest drewno i ryba.
Legendarną, acz niezbyt popularną potrawą świąteczną w Norge jest lutefisk. Przepis na lutefisk jest prosty i odrażający. Potrzebna jest suszona ryba (dorsze z Lofotów), ług* i woda. Potem boczek, zielony groszek, ziemniaki.
Suszoną rybę maczamy w ługu* aż zmięknie.
Potem płuczemy w wodzie aż nie będzie toksyczna.
Zapiekamy.
Podajemy z ziemniakami z wody i papką ze zmiażdżonego groszku. Posypujemy wszystko smażonym boczkiem. Enjoy.

Do lutefisk podajemy akevit. To obleśna w smaku norweska świąteczna wóda. Pomysł jest taki, że łączysz dwie naprawdę obleśne rzeczy, ale obie kojarzą ci się ze Świętami, rodziną i dobrą zabawą, więc zaczynasz je lubić. No i akevit bardzo szybko idzie do głowy.

* nie to nie jest błąd, chodzi wodny roztwór zasady, czyli to, z czego np. robi się mydło.

Przy okazji Drodzy Czytelnicy podziwiać mogą moją kuchnię. Segregujemy odpady do 6 pojemników i mamy pudło z hodowlą robaków na ryby. Apetycznie i praktycznie.

Od początku wiedziałyśmy, że to będzie ciężkie. Uzbroiłyśmy się w alkohol.

Jest klar. Nie maczałyśmy dorsza w wodnym roztworze zasady. Kupiłyśmy takiego, który jest gotowy do włożenia do piekarnika.
Tak wygląda na surowo.

Hanne odcedza norweskie ziemniaki
Mmmmm jami. Zapieczona śmierdząca galareta z ryby :)
Tak to wygląda u Danuty w domu.
A tak w restauracji
Robimy też inne rzeczy. Forekal czyli baranina z kapustą.
Ja zawsze cieszę się na mięso :)

W lesie z ropuchami

To będzie historia z końca października.
Razem z Hanne wybrałyśmy się na weekendową przechadzkę. Pojechałyśmy pociągiem na północ (nie daleką północ, taką 30 min pociągiem) i wróciłyśmy przez górki do Oslo. Przez las. Bez ścieżki. Przez jakieś bagna dziwne. Z ropuchami.
Dobre rady na biwak w dziczy: znawcy tematu twierdzą, że najpierw należy wejść do śpiwora, a potem pić wino.
Mimo wszystko jest to historia z happy endem, bo wciąż żyjemy i mamy się dobrze.

Bagno. Hanne przypomniały się rodzinne strony :)
Są ludzie, którzy nigdy nie rozstają się z telefonem komórkowym.
Ja + Hanne
Piękna pogoda :)
Mroczny las, przez który dzielnie kroczymy!
Ropucha!!!
Nasz widok z namiotu
Po zimnej nocy następuje zimny poranek
Portret z kaczką
Portret kaczki
Holmenkollen :)
Hanne z Oslo w tle...
Danuta z Oslo w tle :)